poniedziałek, 1 maja 2017

Tomasz Ilnicki "Azyl. Zapiski stalkera""

Wydawnictwo Sorus zwróciło się do mnie z propozycją zrecenzowania książki "Azyl. Zapiski stalkera" autorstwa Tomasza Ilnickiego. Nie zastanawiałam się długo - fotografia czarnobylskiej elektrowni na okładce oraz słowo "stalker" przesądziły o mojej pozytywnej odpowiedzi. Nie żałuję, wycieczka po Prypeci, Czarnobylu i okolicach okazała się bardzo interesująca.
Tomasz Ilnicki zabiera nas na wycieczkę. Rozpoczyna ją od kilku słów wyjaśnienia - na przykład tego, skąd jego zainteresowanie Czarnobylem, Prypecią i postapokaliptycznym klimatem, który od 1986 roku roznosi się po okolicy. Okazało się, że pasja rozpoczęła się dość prozaicznie - od Call of Duty 4: Modern Warfare, a konkretnie od misji w Prypeci. Czytając to uśmiechnęłam się pod nosem, mnie Prypeć również zauroczyła dzięki serii gier - "S.T.A.L.K.E.R". Co prawda nigdy nie wybrałam się na Ukrainę zobaczyć miasto na własne oczy, ale, jak mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. Póki co po spacer po przerażającym świadectwie tragedii zafundował mi Ilnicki. Sam w strefie wykluczenia był sześć razy. Za każdym razem odkrywał w niej coś nowego, równocześnie pięknego i strasznego. Na kartach swojej książki opowiada nam o tym, jak wiele niespodzianek kryje w sobie strefa, jak urzeka zwiedzających i czyha na ich życie.

Internet pełen jest fotografii Prypeci, Czarnobyla i innych okolicznych miejsc, zazwyczaj jednak są one mocno ubarwione przez różnego rodzaju filtry, wzmocnienia kolorów. Fotografie zamieszczone w książce Tomasza Ilnickiego pokazują strefę taką, jak jest ona naprawdę. Wbrew wszystkiemu bardzo kolorowa, żyjąca własnym życiem, tajemnicza i wciąż nie do końca poznana. Ilustracje się przydają, ale tak naprawdę nie są potrzebne. Opisy poszczególnych miejsc, instalacji, ruin są przez Ilnickiego tak dobrze napisane, że nie trzeba nie wiadomo jakiej wyobraźni, aby wszystkie te miejsca zobaczyć, gdy tylko na chwilę zamknie się oczy. Opisy są naprawdę plastyczne, co moim zdaniem wynika z tego, że Ilnicki nie snuje swojej opowieści wyłącznie z pamięci, ale w czasie swoich podróży po strefie dokumentował - fotograficznie i w dzienniku - najważniejsze obiekty.

Książka "Azyl. Zapiski stalkera" niewątpliwie przyniosła mi kilka przyjemnie spędzonych godzin. Każda jej strona to interesujące świadectwo pasji. W lekturze (szczególnie osobom niezaznajomionym w "klimatach" strefy) pomoże mapka, krótkie wprowadzenie topograficzne czy aneks, w którym zawarte zostały najważniejsze (ale i najbardziej ogólne) dane o reaktorach jądrowych.

Sylwia Tomasik

Tomasz Ilnicki "Azyl. Zapiski stalkera", Wydawnictwo Sorus, Poznań 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz