
Po „Psy ras drobnych” sięgnęłam z ciekawości. Książka była reklamowana jako porywająca i równocześnie przerażająca podróż po krakowskim szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie. Miała bawić i szokować równocześnie. Kraków to moje miasto. Są mi znane różne historie o „Babińskim”, nie powinien więc dziwić fakt, że chciałam wizję Olgi Hund skonfrontować ze swoją wiedzą na temat tego miejsca.