Nie płaczę przy czytaniu. Tym razem jednak byłam bliska łez. Z emocji zgryzłam usta. Raz rzuciłam książką w kąt. Nie mogłam się pogodzić z tym, co spotkało jednego z bohaterów. Powieść doczytywałam przed snem. Noc po niej była ciężka. Potem od rana znowu myślałam o Old Buckram, Henrym, jego ojcu, siostrze, matce… I tak przez wiele kolejnych godzin. „Ziemia przeklęta” długo po zakończeniu lektury nie dawała mi spokoju i nawet dzisiaj, chociaż dałam sobie kilka dni na przemyślenie tej książki, nie jestem w stanie podejść do niej na chłodno. Dawno żadna powieść tak mną nie poruszyła. Być może wciąż pozostaję pod jej wpływem i kiedyś dam jej inną ocenę, ale w tej chwili, w tym momencie życia, w którym się znajduję, z tym doświadczeniem czytelniczym, jakie posiadam, daję „Ziemi przeklętej” Phillipa Lewisa ocenę 5/5.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phillip Lewis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phillip Lewis. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 września 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)