
Niektóre reportaże potrafią zszargać nerwy. Tak jest z książką "Był sobie chłopczyk" Ewy Winnickiej. Nie mogę powiedzieć, żeby czytało się ją lekko, bo tematyka na to nie pozwala. Jest w niej jednak coś, co nie pozwala się od niej oderwać, coś co sprawia, że czyta się dalej, chociaż co chwila na usta ciśnie się przekleństwo. Czy zszokowała mnie sama zbrodnia? Nie, bo wiem że ludzie są zdolni do wszystkiego. Co więc sprawiło, że poczułam złość i obrzydzenie?