Współcześni twórcy kryminałów prześcigają się w pomysłach coraz bardziej oryginalnego głównego bohatera – czy to przestępcę, czy to detektywa. Do rywalizacji stanął także Adam Ubertowski, któremu nie wystarczyła wizja policjanta, agenta FBI, prywatnego detektywa czy profilera. W „Kolekcji Ringelmanna” poszedł o krok dalej i detektywem-amatorem uczynił metateoretyka – światowej sławy specjalistę od układania wielopiętrowych konstrukcji pojęciowych, doktora Figlona. Postać jest to tyleż fascynująca, co zabawna. Z bohaterem tym poczułam się związana od pierwszych stron powieści. Z uśmiechem na ustach odczytywałam pełne dziecięcej naiwności wnioski dotyczące dość błahych elementów codziennego życia. Figlon to niewątpliwie człowiek niezwykle inteligentny, szanowany w środowisku naukowym, a przy tym megaloman, przekonany o swojej wyższości nad innymi odludek, którego do działania pcha przede wszystkim obietnica pochwał. Doktor Figlon, pomimo swoich wad, nie daje się nie lubić. To taki typ introwertyka, który pomimo tego, że zraża do siebie ludzi, wciąż jest nimi otoczony i jest przez nich bardzo pozytywnie postrzegany.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Ubertowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Ubertowski. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 września 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)
