Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lutego 2022

Inkbook Lumos - wrażenia po dwóch latach związku partnerskiego

Należę do osób, które mają gdzieś, w jakiej formie wydana jest książka. Może być papierowa, może być e-book, pasuje mi też audiobook. Mam jakieś tam odpały w przypadku wydań kolekcjonerskich czy jubileuszowych, ale ogólnie liczy się dla mnie tylko treść. Dlatego pod koniec 2019 roku postanowiłam iść z duchem czasu i swój rzadko używany czytnik e-booków o tak niskiej jakości, że z litości dla producenta nie podam jego nazwy, wymienić na urządzenie nowsze, wygodniejsze i po prostu działające. 

środa, 21 lipca 2021

Mira Marcinów "Bezmatek"


Książkę przeczytałam kilka miesięcy temu. W chwili, gdy skreślam tę recenzję, mamy lipiec. To nadal jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2021 roku. Lapidarna i równocześnie wymowna. Trudna, choć oczywista. To książka o niełatwych relacjach między matką a córką, a także o utraconym czasie.

poniedziałek, 3 maja 2021

Joanna Domańska "Budzenie drzew"

Niektóre debiuty zasługują na rozgłos. Gdy piszę tę opinię, książka Joanny Domańskiej w mediach niemal nie istnieje. W serwisie Lubimyczytac.pl ma jedną recenzję i pięć ocen. Na Instagramie zaledwie trzy razy pojawia się #budzeniedrzew. Zachęcam Was do zapoznania się z tym tytułem. To niewielka książeczka, ale ładunkiem emocjonalnym mogłaby oddzielić kilka pozycji. Jej lektura jest początkowo podejrzanie łatwa i przyjemna. Jednak im dalej w las, tym więcej drzew się budzi. Także tych, które były świadkami naszych, osobistych historii. Czytasz Domańską, czujesz Domańską i jej bohaterkę, a potem analizujesz swoje własne życie. I dochodzisz do wniosku, że o niektórych wydarzeniach lepiej było nie pamiętać.

sobota, 3 kwietnia 2021

C. S. Lewis "Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa"

Wymyśliłam sobie, że w 2021 roku nadrobię kilka tytułów, na które do tej pory nie miałam czasu, chęci lub sił, a także takich, które czytałam dawno temu i niemal nic z nich nie pozostało w mojej pamięci. I tym sposobem mam za sobą pierwsze spotkanie ze światem Narnii, wykreowanym przez C.S. Lewisa, kochanym nie tylko przez najmłodszych.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Jay Anson "Amityville Horror"

Amityville to wieś w amerykańskim hrabstwie Suffolk, o której głośno stało się w świecie w 1977 roku, gdy Jay Anson wydał reportaż o rodzinie Lutzów. Rodzina ta zamieszkała w domu przy 112 Ocean Avenue, gdzie kilkanaście miesięcy wcześniej rozegrała się tragedia: Ronald DeFeo Jr. zabił swoich rodziców oraz czwórkę rodzeństwa - dwóch braci i dwie siostry. Wszystkich zbrodni dokonał w jedną noc, każda z ofiar zmarła w domu. Ponad rok później zamieszkała w nim wspomniana rodzina Lutzów, czyli George, jego żona Kathy oraz trójka dzieci. Niemal od razu zaczęli doświadczać obecności czegoś nadprzyrodzonego, co rzekomo związane było z dramatycznymi wydarzeniami, jakie miały w tym domu miejsce.

sobota, 28 listopada 2020

Tomasz Sobieraj "Kiosk na środku rzeki"

Bez owijania w bawełnę powiem, że z pewną dozą niechęci podchodzę do tytułów, które ukazują się dzięki self publishingowi, a właśnie w tego rodzaju działalności specjalizuje się wydawnictwo Novae Res. Zbyt często okazuje się, że debiutanci decydujący się na wydanie książki własnym kosztem po prostu nie są jeszcze gotowi na pokazanie światu swoich utworów. Są pisarzami, ale jeszcze nie w tej fazie, w której warto swoje prace pokazać czytelnikom. Warsztat jeszcze nie ten, albo po prostu zwykłe grafomaństwo… 

środa, 25 listopada 2020

Karl Ludvigsen "Ferdinand Porsche. Ulubiony inżynier Hitlera"

Porsche. Mało kto myśli, widząc ten wyraz, o człowieku. Większość ludzi pomyśli raczej o samochodzie. Rozpalone wyobraźnie będą pracować na najwyższych obrotach przerzucając obrazki najpopularniejszych i najbardziej luksusowych modeli – 911, Cayman, Cayenne… Porsche to dzisiaj przede wszystkim marka. Nie wzięła się jednak znikąd. Posiada swoje korzenie, dobrze udokumentowane i warte prześledzenia. Jeszcze ciekawsze od historii samego przedsiębiorstwa samochodowego zdaje się być życie Ferdinanda Porsche. Mamy okazję się z nim zapoznać, a wszystko dzięki książce napisanej przez Karla Ludvigsena.

czwartek, 17 września 2020

Adam Ubertowski "Kolekcja Ringelmanna"

Współcześni twórcy kryminałów prześcigają się w pomysłach coraz bardziej oryginalnego głównego bohatera – czy to przestępcę, czy to detektywa. Do rywalizacji stanął także Adam Ubertowski, któremu nie wystarczyła wizja policjanta, agenta FBI, prywatnego detektywa czy profilera. W „Kolekcji Ringelmanna” poszedł o krok dalej i detektywem-amatorem uczynił metateoretyka – światowej sławy specjalistę od układania wielopiętrowych konstrukcji pojęciowych, doktora Figlona. Postać jest to tyleż fascynująca, co zabawna. Z bohaterem tym poczułam się związana od pierwszych stron powieści. Z uśmiechem na ustach odczytywałam pełne dziecięcej naiwności wnioski dotyczące dość błahych elementów codziennego życia. Figlon to niewątpliwie człowiek niezwykle inteligentny, szanowany w środowisku naukowym, a przy tym megaloman, przekonany o swojej wyższości nad innymi odludek, którego do działania pcha przede wszystkim obietnica pochwał. Doktor Figlon, pomimo swoich wad, nie daje się nie lubić. To taki typ introwertyka, który pomimo tego, że zraża do siebie ludzi, wciąż jest nimi otoczony i jest przez nich bardzo pozytywnie postrzegany.

sobota, 15 sierpnia 2020

10 książek mojego dzieciństwa. Cz. 1. James Gurney "Dinotopia"

Zapraszam. Przed Wami pierwszy tekst z serii, w której opowiadać będę o najważniejszych książkach mojego dzieciństwa. Zachęcam do komentowania i dzielenia się opowieściami o Waszych ulubionych książkach z młodości.

Nie przedłużając, zaczynajmy!

„Dinotopia” Jamesa Gurney’a to jedna z najważniejszych książek mojego dzieciństwa. Wydana została w Polsce w 1993 roku nakładem wydawnictwa Baran i Suszczyński, działającego w moim rodzinnym mieście, Krakowie. Książka w moich rękach znalazła się niewiele później, gdy miałam kilka lat i wciąż szlifowałam umiejętność czytania. A kiedy zdobywa się tę umiejętność na takim tytule jak „Dinotopia”, nie można nie wyrosnąć na mola książkowego.

poniedziałek, 1 maja 2017

Tomasz Ilnicki "Azyl. Zapiski stalkera""

Wydawnictwo Sorus zwróciło się do mnie z propozycją zrecenzowania książki "Azyl. Zapiski stalkera" autorstwa Tomasza Ilnickiego. Nie zastanawiałam się długo - fotografia czarnobylskiej elektrowni na okładce oraz słowo "stalker" przesądziły o mojej pozytywnej odpowiedzi. Nie żałuję, spacer po Prypeci, Czarnobylu i okolicach okazał się bardzo interesujący.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Scott Smith "Ruiny"

Do lektury "Ruin" Scotta Smitha zasiadłam z nieukrywanym strachem. Bałam się, że stracę czas. Obawy były spowodowane tym, że miałam kiedyś nieszczęście zawiesić oko na filmie pod tym samym tytułem, który w 2008 roku opuścił Hollywood. Film okazał się być jednym wielkim stekiem bzdur, całkowicie pozbawionym napięcia, niczym nie różniącym się od dziesiątek, jeśli nie setek, horrorów klasy B, które trafiają do kin, albo są tak słabe, że nawet na to nie mogą liczyć. Obawy przed książką były więc uzasadnione, ale uparłam się na nią, ponieważ wybrałam ją jako jedną do realizacji wyzwania czytelniczego na 2017 rok.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Peter Nadig "Hatszepsut. Niezwykła kobieta, która została faraonem"

Jak do każdej pozycji dotyczącej starożytnego Egiptu, do „Hatszepsut” Petera Nadiga usiadłam pełna nadziei na interesującą lekturę. Nie rozczarowałam się, książkę czyta się fantastycznie, chociaż rzeczywistość znacząco przerosła moje oczekiwania. Okazało się, że o Egipcie wiedziałam do tej pory kapkę więcej niż nic, chociaż interesuję się nim od lat. Jak widać, człowiek uczy się przez całe życie. Oby tylko uczyć się z takich dobrych źródeł, jak książka Petera Nadiga.

niedziela, 26 lutego 2017

Charles H. Hapgood "Tajemnica Acambaro. Dinozaury przetrwały do naszych czasów"

Pozwolę sobie najpierw wyjaśnić, dlaczego w ogóle sięgnęłam po książkę "Tajemnica Acambaro", zanim zdążycie sami sobie wyrobicie o mnie jakieś niezbyt pochlebne zdanie. Po książki wpisujące się w nurt "Księgi tajemnic" (tak nazywa się seria Amberu, w której u nas ukazała się "praca" Hapgooda) wyciągam rękę ze zwykłej ludzkiej ciekawości. Daleka jestem od wiary w to, że gdzieś jeszcze żyją dinozaury. Ale chcę wiedzieć, dlatego ktoś uważa inaczej, jakie ma na to argumenty. Nie zamykam się na żadne pomysły, dopóki sama ich nie sprawdzę. I chociaż jak do tej pory właściwie wszystkie moje spotkania z wiedzą kontrowersyjną wymazały mi z umysłu ostatnie nadzieje na to, że nawiedzają nas duchy i ufo a człowiek może lewitować, to wciąż sprawdzam nowe tropy. Nawet jeśli wszystkie prowadzą wyłącznie do racjonalnych wyjaśnień, to mnie to satysfakcjonuje. Wiedza kontrowersyjna zamienia się wówczas w naukową (mistrzostwo w kierunku takiego przeistoczenia wiedzy osiągnęła Mary Roach w "Duchu", o czym napiszę w jednej z kolejnych recenzji), a to chyba najważniejsze.

piątek, 24 lutego 2017

Angelika Gumkowska "Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki"

Rynek kosmetyczny zalewa na tysiącami produktów. Zarówno tymi niezbędnymi, jak mydło czy pasta do zębów, jak i tymi służącymi upiększaniu, poprawianiu, maskowaniu. Wybór jest ogromny, a decyzja trudna, szczególnie gdy na ofertę każdego rodzaju kosmetyków składa się kilkadziesiąt lub nawet kilkaset wariantów w bardzo zróżnicowanych cenach. W mojej głowie króluje przeświadczenie, że najlepsze są proste rozwiązania. Wierzę też w to, że nie należy zmieniać czegoś, co działa. Dlatego jestem wierna pewnym kosmetykom, a w wielu przypadkach w ogóle rezygnuję ze sklepowych mieszanek na rzecz domowych zamienników, rzeczy, które są naturalne, które mam w lodówce czy mogę je dostać na bazarze.

czwartek, 23 lutego 2017

Jørn Lier Horst, „Gdy mrok zapada”

Szóste spotkanie polskich czytelników z powieściami Horsta uznaję za w pełni udane. Chociaż, „Gdy mrok zapada” może rozczarowywać objętością, to jest to tylko pierwsze wrażenie. Dwieście stron w zupełności wystarczyło autorowi na stworzenie zagadki w zagadce (a w niej jeszcze jedną zagadkę) i umiejscowienie ich w odległych o trzy dekady (docelowo dziewięć) czasach.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Petr Stančík "Młyn do mumii"

"Młyn do mumii. Czyli przewrotne odkrycie komisarza Durmana -  Mistyczny porno-gasto thriller z XIX-wiecznej Pragi" - taki tytuł nosi powieść Petra Stančíka oraz taką adnotacją na okładce został ten tytuł opatrzony. Czy trzeba mówić więcej? Otóż trzeba, ponieważ okazuje się, że czasem kontrowersyjne słowa reklamowe (porno, gastro, thriller...) okazują się być nie tylko zachętą bez pokrycia. W "Młynie do mumii" faktycznie znajdziemy wszystko to, czego szuka żądny emocji czytelnik. Co ważne, w dobrych proporcjach i mimo wszystko w granicach rozsądku - a bałam się, że wpadła mi w ręce książka wulgarna, płytka i nudna.

wtorek, 3 stycznia 2017

Albert Jack "Z Galileusza też się śmiali"

Życie wynalazcy do łatwych nie należy. Człowiek taki żyje na skraju szaleństwa i załamania nerwowego. Ma poczucie, że może zmienić świat, ale świat broni się przed tą zmianą z całych sił. Wynalazca poszukuje uznania, a zazwyczaj otrzymuje tylko śmiech. Jak ma przekonać ludzi, że jego odkrycie jest naprawdę wartościowe? Przecież każdy wynalazca jest zdania, że to właśnie jego pomysł zasługuje na oklaski, a praktyka pokazuje, że im bardziej się o nie stara, tym większa jest szansa na to, że zostanie wyszydzony. Albert Jack w swojej książce „Z Galileusza też się śmiali” dokonuje przeglądu tych wynalazców i ich osiągnięć, które ostatecznie zyskały wielką popularność lub uznanie, a które początkowo spotkały się z bardzo zimnym przyjęciem.

wtorek, 20 grudnia 2016

Przemysław Semczuk "Wampir z Zagłębia"

W Zagłębiu o Marchwickim słyszał chyba każdy, tak samo jak w Krakowie każdy wie, kim był Karol Kot. Seryjni mordercy mają to do siebie, że bardzo mocno wciskają się w lokalną historię, często stając się wręcz ważnymi elementami popkultury. Nie inaczej było i z Marchwickim, o którym napisano wiele artykułów, reportaży, kręcono filmy (fabularne i dokumentalne), poświęcono mu wiele uwagi, ale czy była to uwaga należyta? Skierowana na te aspekty sprawy Marchwickiego, które wymagają analizy? Przez lata natknęłam się na kilkanaście artykułów, które zadawały to trudne pytanie: czy Marchwicki naprawdę był wampirem z Zagłębia? Przemysław Semczuk zadając to pytanie nie stara się na nie odpowiedzieć na siłę. Przedstawia argumenty, cytuje akta, pozwala czytelnikowi na samodzielne wyrobienie opinii.

środa, 30 listopada 2016

Jim Baggott "Początek. Naukowa historia stworzenia"

„Początek. Naukowa historia stworzenia” – książkę tę „męczyłam” przez kilka tygodni. Daleko mi do swobodnego rozumienia nauk ścisłych, co nie znaczy, że nie lubię się z nimi mierzyć. „Początek” był dla mnie pewnym wyzwaniem, z którego wyszłam cało. Być może nie wszystko zrozumiałam, ale na wiele rzeczy otworzyłam oczy. Baggottowi udała się najważniejsza sztuka, która cechuje dobrego autora – przeczytałam jego książkę i zmieniłam sposób postrzegania świata. Przyznam się do tego, że cieszy mnie to uczucie, kiedy przeczytanie tekstu naukowego przynosi mi satysfakcję – czuję wtedy, że chociaż jestem tylko pyłkiem, to przynajmniej pyłkiem myślącym.