Do lektury "Ruin" Scotta Smitha zasiadłam z nieukrywanym strachem. Bałam się, że stracę czas. Obawy były spowodowane tym, że miałam kiedyś nieszczęście zawiesić oko na filmie pod tym samym tytułem, który w 2008 roku opuścił Hollywood. Film okazał się być jednym wielkim stekiem bzdur, całkowicie pozbawionym napięcia, niczym nie różniącym się od dziesiątek, jeśli nie setek, horrorów klasy B, które trafiają do kin, albo są tak słabe, że nawet na to nie mogą liczyć. Obawy przed książką były więc uzasadnione, ale uparłam się na nią, ponieważ wybrałam ją jako jedną do realizacji wyzwania czytelniczego na 2017 rok.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie tylko kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie tylko kryminał. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 23 kwietnia 2017
niedziela, 26 lutego 2017
Charles H. Hapgood "Tajemnica Acambaro. Dinozaury przetrwały do naszych czasów"
Pozwolę sobie najpierw wyjaśnić, dlaczego w ogóle sięgnęłam po książkę "Tajemnica Acambaro", zanim zdążycie sami sobie wyrobicie o mnie jakieś niezbyt pochlebne zdanie. Po książki wpisujące się w nurt "Księgi tajemnic" (tak nazywa się seria Amberu, w której u nas ukazała się "praca" Hapgooda) wyciągam rękę ze zwykłej ludzkiej ciekawości. Daleka jestem od wiary w to, że gdzieś jeszcze żyją dinozaury. Ale chcę wiedzieć, dlatego ktoś uważa inaczej, jakie ma na to argumenty. Nie zamykam się na żadne pomysły, dopóki sama ich nie sprawdzę. I chociaż jak do tej pory właściwie wszystkie moje spotkania z wiedzą kontrowersyjną wymazały mi z umysłu ostatnie nadzieje na to, że nawiedzają nas duchy i ufo a człowiek może lewitować, to wciąż sprawdzam nowe tropy. Nawet jeśli wszystkie prowadzą wyłącznie do racjonalnych wyjaśnień, to mnie to satysfakcjonuje. Wiedza kontrowersyjna zamienia się wówczas w naukową (mistrzostwo w kierunku takiego przeistoczenia wiedzy osiągnęła Mary Roach w "Duchu", o czym napiszę w jednej z kolejnych recenzji), a to chyba najważniejsze.
piątek, 24 lutego 2017
Angelika Gumkowska "Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki"
Rynek kosmetyczny zalewa
na tysiącami produktów. Zarówno tymi niezbędnymi, jak mydło czy pasta
do zębów, jak i tymi służącymi upiększaniu, poprawianiu, maskowaniu.
Wybór jest ogromny, a decyzja trudna, szczególnie gdy na ofertę każdego
rodzaju kosmetyków składa się kilkadziesiąt lub nawet kilkaset wariantów
w bardzo zróżnicowanych cenach. W mojej głowie króluje przeświadczenie,
że najlepsze są proste rozwiązania. Wierzę też w to, że nie należy
zmieniać czegoś, co działa. Dlatego jestem wierna pewnym kosmetykom,
a w wielu przypadkach w ogóle rezygnuję ze sklepowych mieszanek na rzecz
domowych zamienników, rzeczy, które są naturalne, które mam w lodówce
czy mogę je dostać na bazarze.wtorek, 17 stycznia 2017
"Autopsja Jane Doe" reż. André Øvredal (2016)
Dobrego horroru poszukuję od lat. Dobrego, czyli takiego, który będzie w stanie mnie przestraszyć. Nie tylko wtedy, gdy jestem sama w domu, za oknem ciemno, wieje wiatr, telefon nie działa a w przedpokoju przepaliła się żarówka. Szukam horroru, który bez względu na okoliczności zrobi na mnie wrażenie. Czy udało się to "Autopsji Jane Doe"? Nie mogę tego powiedzieć, ponieważ generalnie nie boję się na filmach. Ale potrafię docenić dobre momenty, dlatego powiem, że André Øvredal (reżyser "Łowcy troli", który to film z kolei w żadnym razie do mnie nie przemówił) nakręcił film z pomysłem, mającym swoje mocne strony. Film aż prosi o to, aby, idąc tropem niektórych widzów i komentatorów, nazwać go najlepszym horrorem ostatnich miesięcy (niektórzy już teraz są zdania, że to najlepszy film grozy i w całym 2017 roku lepszego nie będzie - jasnowidze; skąd oni czerpią tę wiedzę?). Ja będę trochę mniej entuzjastyczna - jest kilka "ale", które sprawiają, że daję filmowi 6,5 w skali do 10, a jak na horror, to i tak sporo moim zdaniem.
wtorek, 3 stycznia 2017
Albert Jack "Z Galileusza też się śmiali"
Życie wynalazcy do łatwych nie należy. Człowiek taki żyje na skraju szaleństwa i załamania nerwowego. Ma poczucie, że może zmienić świat, ale świat broni się przed tą zmianą z całych sił. Wynalazca poszukuje uznania, a zazwyczaj otrzymuje tylko śmiech. Jak ma przekonać ludzi, że jego odkrycie jest naprawdę wartościowe? Przecież każdy wynalazca jest zdania, że to właśnie jego pomysł zasługuje na oklaski, a praktyka pokazuje, że im bardziej się o nie stara, tym większa jest szansa na to, że zostanie wyszydzony. Albert Jack w swojej książce „Z Galileusza też się śmiali” dokonuje przeglądu tych wynalazców i ich osiągnięć, które ostatecznie zyskały wielką popularność lub uznanie, a które początkowo spotkały się z bardzo zimnym przyjęciem.
środa, 30 listopada 2016
Jim Baggott "Początek. Naukowa historia stworzenia"
„Początek. Naukowa historia stworzenia” – książkę tę „męczyłam” przez kilka tygodni. Daleko mi do swobodnego rozumienia nauk ścisłych, co nie znaczy, że nie lubię się z nimi mierzyć. „Początek” był dla mnie pewnym wyzwaniem, z którego wyszłam cało. Być może nie wszystko zrozumiałam, ale na wiele rzeczy otworzyłam oczy. Baggottowi udała się najważniejsza sztuka, która cechuje dobrego autora – przeczytałam jego książkę i zmieniłam sposób postrzegania świata. Przyznam się do tego, że cieszy mnie to uczucie, kiedy przeczytanie tekstu naukowego przynosi mi satysfakcję – czuję wtedy, że chociaż jestem tylko pyłkiem, to przynajmniej pyłkiem myślącym.
Joanna i Rafał Pasztelańscy "Policjanci. Za cenę życia"
Książka Joanny i Rafała Pasztelańskich to pozycja niezwykła. Mnie sprawiła wiele przyjemności, ale też mocno mnie zmęczyła. Czytałam ją przez kilka wieczorów i za każdym razem, kiedy ją odkładałam, moją głowę zasnuwały ciemne chmury. To naprawdę ciężka lektura, wzruszająca i pouczająca, a chwilami także bardzo ciepła i zabawna. Artur Górski, autor serii o polskiej mafii, powiedział, że jest to książka wstrząsająca. Zgadzam się z nim w zupełności i przyznaję, że na mnie zrobiła o wiele większe wrażenie, niż właśnie książki Górskiego – w mojej opinii nie tylko same historie, ale i sposób ich przedstawienia sprawiły, jestem gotowa z utęsknieniem czekać na kolejne pozycje z tego rodzaju.
środa, 16 listopada 2016
Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka
Kiedyś, gdy mówiłam, że cenię pracę Stuhra, to miałam na myśli Jerzego. Gdy chciałam powiedzieć coś o Macieju, to używałam (jak wielu innych) sformułowania "młody Stuhr". Lata minęły i sytuacja uległa całkowitej odmianie. Kilka lat temu, dzięki kilku produkcjom, w których wystąpił Maciej, dotarło do mnie, że jest on całkowicie samodzielnym bytem, którego nie można stale łączyć z ojcem. Nie dlatego, że byłoby to krzywdzące, ale dlatego, że Maciej zwyczajnie zasłużył na to, by być kojarzonym z jego własnymi osiągnięciami. Książka "Obywatel Stuhr" stanowi bardzo mocne potwierdzenie tego, że obaj panowie są całkowicie od siebie odmienni, niezależni, a przy tym bardzo interesujący.
piątek, 23 września 2016
Krystyna Kaplan "Londyn w czasach Sherlocka Holmesa"
Kto lubuje się w opowieściach o Sherlocku Holmesie, ten wie, że nie byłyby one równie interesujące, gdyby ich akcja nie rozgrywała się (głównie) w wiktoriańskim i edwardiańskim Londynie. W swojej pracy magisterskiej, w której zajmowałam się problemem czytelnictwa tekstów Arthura Conan Doyle’a, zaryzykowałam nawet stwierdzenie, że ówczesny Londyn nie jest tylko miejscem i czasem akcji, ale wręcz zbiorowym bohaterem.
niedziela, 11 września 2016
Stephen King "Ręka mistrza"
Ponad 600 stron powieści. W tym 400 stron niekwestionowanej przyjemności oraz 200 typowego, przewidywalnego, ukochanego przez czytelników Kinga. Całość bardzo przyjemna, paradoksalnie jednak im dalej w las, tym rzadziej rosną drzewa i coraz wyraźniej widać, co znajduje się na drugim jego krańcu. Niestety, zakończenie nie stanowi niespodzianki, na którą miałam tak wielką ochotę. Nie uważam jednak, aby był to jakiś wielki mankament. Do Kinga od wielu lat podchodzę z pewnym dystansem i walczę z traktowaniem go po macoszemu, co zdarza się wielu czytelnikom.
sobota, 10 września 2016
Katarzyna Bonda "Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania"
Myli się ten, kto sądzi, że pisanie jest kwestią natchnienia. Nie, pisanie to kwestia ciężkiej pracy. Tak, ciężkiej, chociaż zwykło się myśleć, że jak ktoś pracuje przed komputerem we własnym domu, to zmęczony nigdy nie chodzi. Gdyby pisarze pozwalali sobie na tworzenie tylko w chwilach przypływu mocy twórczej, to rynek wydawniczy świeciłby pustkami.
piątek, 9 września 2016
Chris Hadfield "Kosmiczny poradnik życia na Ziemi"
Gdy na liście propozycji recenzenckich
pojawił się „Kosmiczny poradnik życia na Ziemi” Chrisa Hadfielda,
wiedziałam, że muszę tę książkę mieć. To była jedna z tych chwil, kiedy
człowiek działa instynktownie, gotowy do walki o coś, o czym nigdy
wcześniej nie słyszał, ale wie, że z jakiegoś powodu to coś przyniesie
mu wielkie korzyści. Do tego stanu doprowadziła mnie marka, jaką w tej
chwili jest Hadfield. Ciężko na nią pracował, chociaż się jej nie
spodziewał. Można powiedzieć, że przytrafiła mu się przypadkiem, jako
dodatek do spełnienia marzeń, jakimi było przyjęcie do NASA i odbycie
lotu kosmicznego.
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Kamil Janicki "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce"
Recenzję "Epoki hipokryzji" zacznę od kilku słów wspomnienia mojej babci. Babci, której zdarzało się mówić, że za "jej czasów takich rzeczy nie było". O jakie "rzeczy" chodziło? Między innymi o związane z przestępczością, ale też z erotyką właśnie. Drażniłam się z nią wtedy, mówiąc: "tak, nie było - a my wszyscy tośmy się z kapusty wzięli". Parskała na mnie oschle i do tematu nie wracała. Chociaż babcia moja z "tymi rzeczami" przed wojną raczej nie miała okazji się zetknąć (była wówczas dzieckiem), to jednak ten smaczek hipokryzji dawał się zauważyć.
piątek, 10 czerwca 2016
Hanna Samson "Patyk"
Zaatakował
od tyłu. Jedną rękę położył mi na ustach, drugą złapał w pasie
i przyciągnął do siebie. Dyszał mi w ucho. Trwałam w potrzasku, ale…
Nie mogłam
się nie zainteresować książką, której powyższy fragment został
zamieszczony na jej okładce. Dodatkowo na ostatniej stronie widnieje
pytanie: Co się stanie, kiedy zabijesz? Miłośnik kryminałów nie
mógł obok tej pozycji przejść obojętnie.
piątek, 16 października 2015
Monika i Grzegorz Wasowscy: Starsi Panowie Dwaj. Kompendium Niewiedzy
W pierwszej
chwili radość. Starsi Panowie – co za gratka! Potem refleksja. Jest mi
blisko do trzydziestki. Czyli chociaż zaliczam się do młodego pokolenia,
dla wielu jestem już staruszką, wapniakiem, dinozaurem, który nie
rozumie młodości, zabawy, czepia się o wszystko i zamiast korzystać
z życia próchnieje w domu. Wieczory spędza pod kocem czytając książkę,
oglądając “Jednego z dziesięciu” a potem obowiązkowo kładąc się do łóżka
przed dwudziestą drugą. Ale to jeszcze żaden dramat, przecież wolność
Tomku w swoim domku.czwartek, 6 sierpnia 2015
Norman Davies "Serce Europy. Polska. Przeszłość we współczesności"
Norman Davies niezmiennie urzeka. Kiedy czytam jego książki, myślę sobie: dlaczego w szkołach nie uczy się w taki sposób? Czy to jest naprawdę takie trudne, przekazywać ludziom wiedzę historyczną w sposób interesujący? O ile dla dzieci znajdziemy szereg ciekawych pozycji (pod warunkiem, ze odsiejemy te, które z historią niewiele mają wspólnego, raczej z fantastyką), to opracowania przekrojowe, które dotyczyłyby całej historii naszego kraju, najczęściej są naukowe do bólu (chociaż nie uważam, że nam takich nie trzeba – przeciwnie, cieszę się, że nad naszą przeszłością wciąż pochylają się badacze), niemożliwe do przegryzienia przez zwykłego zjadacza chleba. Norman Davies również nie pisze językiem lekkim, niemniej każdy średnio inteligentny obywatel, który ma chociażby minimalną świadomość swojej tożsamości i historii Polski, będzie w stanie wyciągnąć z „Serca Europy” nie tylko ogrom wiedzy, ale i również przyjemności.
piątek, 31 lipca 2015
Jan Tomasz Gross "Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów"
czwartek, 5 lutego 2015
Florence Williams „Piersi. Historia naturalna i nienaturalna”
Włączasz
film. Cycki. Włączasz portal informacyjny. Cycki. Oglądasz teledysk.
Cycki. Są wszędzie. Atakują. Czasem cieszą. Czasem gorszą. Ale zawsze
kłują w oczy. Otrzymujesz pocztą książkę. Cycki… Nie! Tym razem „Piersi”
– fascynująca książka Florence Williams, którą powinien przeczytać
każdy! Bo Williams napisała książkę właśnie o cyckach, ale tym razem –
z jajem!
czwartek, 20 listopada 2014
Marian Wańczkowski, Mirosław Lenart "Księga żałoby i śmierci"
Recenzja nietypowa, jak to to, co
zazwyczaj dzieje się na Papierowym Mordercy, bo nie dotycząca powieści,
ale leksykonu. Jak się okazuje, również śmierć ma swoje leksykony, które
mogą zainteresować miłośników kryminałów. "Księgę żałoby i śmierci"
otrzymałam w prezencie kilka lat temu i z powodzeniem zastąpiła ona
czytany niejednokrotnie na wyrywki przed snem "Słownik wyrazów obcych".
To pozycja, która ciekawi, uczy, zaskakuje, przede wszystkim oswaja nas z
tym, co czeka każdego z nas, a o czym wielu wolałoby w ogóle nie
myśleć.
piątek, 14 listopada 2014
Michał Bardel "Zbrodnia i wina. Sensacyjny przewodnik po winach świata"
Wina nie pijam – wyznam na wstępie.
Ale być może zacznę. To efekt działania lektury. „Zbrodnia i wina”
Michała Bardela potrafi zdziałać cuda. Ja, „winna ignorantka”, daję się
skusić. Na razie na lekturę książki o winie, czego bym pewnie nigdy nie
zrobiła, gdyby nie pojawiło się ono na kartach opowieści w zestawieniu
ze zbrodnią. Niedługo jednak pewnie skuszę się i na wino, bo dzięki
Bardelowi w końcu wiem, jakie wybrać. A to wszystko sowicie okraszone
historiami kryminalnymi. Połączenie idealne – „Zbrodnia i wino”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














