Do lektury „Klasy” Dominika W. Rettingera zasiadłam pełna nadziei na książkę, która wyrwie mnie z butów. I co? No i teraz biegam na bosaka, gonię swój własny oddech, bo zgubiłam go starając się nadążyć za wartką akcją powieści, szukam spokoju, bo Rettingerowi udało się go u mnie zmącić na długi czas.
W przypadku powieści kryminalnej w Polsce mamy do czynienia z problemem nieumiejętności pisarzy w nadaniu swoim tekstom należnego gatunkowi realizmu. O wiele łatwiej udaje się ta sztuka tym, którzy tworzą kryminały retro, chociaż nie jest to regułą. Akcje osadzone w czasach nam współczesnych często są suche, nierzeczywiste, zaledwie nieliczna grupa autorów potrafi swoje pomysły przelać na papier w taki sposób, abyśmy się czuli jak przy oglądaniu filmu akcji czy relacji reporterskiej.