Nie rozczarowałam się po raz kolejny. I po raz kolejny okazało się, że Marcin Wroński ma talent i umie go wykorzystać.
"A na imię jej będzie Aniela" rzuca nas i Maciejewskiego w zupełnie nowe poziomy akcji. Po pierwsze wydarzenia mają swoje miejsce w czasie II wojny światowej. Po drugie, sprawa, z jaką przychodzi się komisarzowi zmierzyć, jest zupełnie odmienna od tych, z jakimi miał do czynienia w przeszłości. Chodzi bowiem o seryjnego mordercę. Te dwie odmienności sprawiają, że komisarz, chociaż ten sam, ten którego znamy już z poprzednich dwóch części, okazuje się być zdolnym do zaskakujących decyzji, byle tylko doprowadzić do rozwiązania sprawy seryjnego mordercy.