"Martwe ciała" to książka, która reprezentuje gatunek, który szczególnie lubię recenzować, zwłaszcza jeśli motywem przewodnim jest zbrodnia. Reportaż to forma, którą niezwykle łatwo spaprać. Wymaga ogromnych nakładów pracy i świadomości tego, że albo pisze się rzetelnie, albo do masowego odbiorcy. Nie oszukujmy się. Najlepiej sprzedają się reportaże, które trącą poszukiwaniem taniej sensacji. Dlatego też połączenie obu efektów jest bardzo trudne. Waldemar Ciszak i Michał Larek pokazali, że trudne, ale na pewno nie niemożliwe.
Zbrodnie seryjne, jeśli dodatkowo popełniane są z pobudek seksualnych, to chwytliwy temat. Równocześnie jednak wstydliwy, bo wiele osób uważa, że zainteresowanie tego rodzaju tematyką jest, delikatnie mówiąc, nienormalne. Nie zgadzam się z tym poglądem, bo, po pierwsze - wciąż za mało wiemy o człowieku, aby móc decydować o tym, co jest dla niego normą, co zaś nie, po drugie - śmierć, w tym również zbrodnia, jest w nasze życie wpisana. A jeśli chcemy dowiedzieć się o człowieku więcej, to musimy analizować również jego ciemną stronę.
